7 października 2009

Brzydka prawda


Mówi się, że istnieją trzy prawdy: cała prawda, też prawda i gówno prawda. Teraz dochodzi do nich czwarta prawda - brzydka prawda. 

Chociaż jakby na to nie patrzeć, prawda w większości przypadków jest brzydka i wolimy jej nie znać, no bo po co uprzykrzać sobie jeszcze bardziej życie...

Ale mniejsza o to, bo o filmie miało być. Tak właśnie "Brzydka Prawda" to komedia romantyczna w reżyserii Roberta Luketica. Film opowiada o producentce porannego programu (w tej roli śliczna Katherine Heigl), która szuka swojego "pana idealnego", ale odstrasza facetów tekstami o wodzie kranowej i tym podobne... Przez nowego korespondenta (nieco szowinistycznego - w roli Gerard Butler), który chce jej udowodnić, że jego teorie na temat związków są prawdziwe, zostaje wplątana w dziwne eksperymenty, które mają jej pomóc usidlić faceta. 

Ogólnie rzecz biorąc komedia jest świetna! Pełna humoru! Uszczypliwe teksty Mike'a (Butler) są genialne! Na prawde można się na tym filmie pośmiać - dawno się tak w kinie nie śmiałam. Polecam film wszystkim, nie tylko kobietom, którym sama obecnośc Gerarda Butlera wystarczy, ale także facetom! Katherine Heigl i pieprzne żarciki na sto procent się im spodobają.

To na tyle. Idźcie do kina i oglądajcie! Ale nie kupujcie nachos... nie...

Cheers :)

2 października 2009


Piąta płyta Muse - The Resistance

Premiera płyty: 14.09.2009

Minęło już sporo czasu od chwili ujrzenia przez nową płytę Muse "światła dziennego". Trochę późno to piszę, aczkolwiek warto o płycie wspomieć i ją polecić. 

Zacznijmy więc od początku.

Pierwszym utworem jest "Uprising", zarazem jest też pierwszym singlem z płyty i otóż to. Piosenka świetnie nadaje się na singiel. Jest szybka, melodyjna, skoczna, nieco komercyjna - utwór dla mas (do których ja też się teraz zaliczam). Następnie tytułowa "Resistance" - początek przynosi na myśl kosmiczne skojarzenia, potem zaczyna się rozkręcać żeby w refrenie wręcz eksplodować energią!!! "Love is our resistance!" Mały, pseudo-timbalandowy eksperyment czyli "Undisclosed Desires" jest inny... Zdecydowanie nie-Muse'owy. Za pierwszym razem włączasz i myślisz WTF!!! Ale po którymś przesłuchaniu wpada w ucho i już wyjść nie chce... No i teks o miłości bez żadnych "kiss me" itp. Potem na scene wkracza Queen. Czyli "United States of Eurasia". Piosenka poznana jako pierwsza, dzięki "Projektowi Eurasia" więc już osłuchana. Bardzo pompatyczna i trochę przekombinowana. Numer 5 na płycie "Guilding Light" bardzo, ale to bardzo kojarzy mi się z twórczością U2. Może to przez tą trasę amerykańską, chłopaki tak się ich nasłuchali, że ich w studiu poniosło? Ale piosenka dobra. Tylko dobra... I teraz zaczyna się uczta... "Unnatural Selection" porywa, rozrywa! Po prostu świetna! Nieco kościelny organowy wstęp, ale potem wchodzi taki pazur... Ach!!! Aż się chce szaleć! Zaraz po nim mój numer 1 z płyty czyli "Mk Ultra". To jest dopiero Muse! Ta perkusja i gitara! I Matt wyciągający "A universe is trapped inside a tear" potem w drugiej zwrotce "All history deleted with one stroke!!!" No boskie! No i czas na "I Belong to You"... Pioseneczka miła i przyjemna... Do poklaskania... Wielkim plusem jest tekst, ale wielkim minusem francusko-języczna wstawka, w której Matt śpiewa jak pijany francuz... Bez francuzkiego bełkotu byłoby lepiej... "Exogenesis: Symphony Part 1 (Overture)", "Exogenesis: Symphony Part 2 (Cross-Pollination)", "Exogenesis: Symphony Part 3 (Redemption)".  Trzy ostatnie utwory, tworzące jedność... Tego nie da się słowami opisać. Kompletnie nie-Muse'owe, rodem wyjęte z muzyki klasycznej. Moim zdaniem (skromnym) pierwsza i trzecia część są najbardziej naładowane emocjami, te jęki, szepty... Chociaż gdy słucham pierwszej części, przychodzi mi na myśl soundtrack z "Pachnidła"... Hmmm...

Podsumowując - płyta jest świetna! W skali dziesięciopunktowej dostaje dziewięć i pół... (minus pół punktu za żabojadowy bełkot). Ale polecam!!!

Cheers :)

Koniec czy Początek?


Zawsze mnie zastanawiało... Co się właściwie powinno pisać na blogu? O czym? 

Ja będę pisać to, co mi język na ... klawiaturę przyniesie ;) 

Zaczynając chciałabym ostrzec, że dość znaczna część postów może dotyczyć jednego tematu... mianowicie Muse. Jestem absolutnie zafascynowana tym zespołem więc już za wczasu ostrzegam! Mając po cichu nadzieję, że jacyś fani się tu znajdą. 

Dodam, że na zdjęciu: Muse. (źródło: muselive.com)