Piąta płyta Muse - The Resistance
Premiera płyty: 14.09.2009
Minęło już sporo czasu od chwili ujrzenia przez nową płytę Muse "światła dziennego". Trochę późno to piszę, aczkolwiek warto o płycie wspomieć i ją polecić.
Zacznijmy więc od początku.
Pierwszym utworem jest "Uprising", zarazem jest też pierwszym singlem z płyty i otóż to. Piosenka świetnie nadaje się na singiel. Jest szybka, melodyjna, skoczna, nieco komercyjna - utwór dla mas (do których ja też się teraz zaliczam). Następnie tytułowa "Resistance" - początek przynosi na myśl kosmiczne skojarzenia, potem zaczyna się rozkręcać żeby w refrenie wręcz eksplodować energią!!! "Love is our resistance!" Mały, pseudo-timbalandowy eksperyment czyli "Undisclosed Desires" jest inny... Zdecydowanie nie-Muse'owy. Za pierwszym razem włączasz i myślisz WTF!!! Ale po którymś przesłuchaniu wpada w ucho i już wyjść nie chce... No i teks o miłości bez żadnych "kiss me" itp. Potem na scene wkracza Queen. Czyli "United States of Eurasia". Piosenka poznana jako pierwsza, dzięki "Projektowi Eurasia" więc już osłuchana. Bardzo pompatyczna i trochę przekombinowana. Numer 5 na płycie "Guilding Light" bardzo, ale to bardzo kojarzy mi się z twórczością U2. Może to przez tą trasę amerykańską, chłopaki tak się ich nasłuchali, że ich w studiu poniosło? Ale piosenka dobra. Tylko dobra... I teraz zaczyna się uczta... "Unnatural Selection" porywa, rozrywa! Po prostu świetna! Nieco kościelny organowy wstęp, ale potem wchodzi taki pazur... Ach!!! Aż się chce szaleć! Zaraz po nim mój numer 1 z płyty czyli "Mk Ultra". To jest dopiero Muse! Ta perkusja i gitara! I Matt wyciągający "A universe is trapped inside a tear" potem w drugiej zwrotce "All history deleted with one stroke!!!" No boskie! No i czas na "I Belong to You"... Pioseneczka miła i przyjemna... Do poklaskania... Wielkim plusem jest tekst, ale wielkim minusem francusko-języczna wstawka, w której Matt śpiewa jak pijany francuz... Bez francuzkiego bełkotu byłoby lepiej... "Exogenesis: Symphony Part 1 (Overture)", "Exogenesis: Symphony Part 2 (Cross-Pollination)", "Exogenesis: Symphony Part 3 (Redemption)". Trzy ostatnie utwory, tworzące jedność... Tego nie da się słowami opisać. Kompletnie nie-Muse'owe, rodem wyjęte z muzyki klasycznej. Moim zdaniem (skromnym) pierwsza i trzecia część są najbardziej naładowane emocjami, te jęki, szepty... Chociaż gdy słucham pierwszej części, przychodzi mi na myśl soundtrack z "Pachnidła"... Hmmm...
Podsumowując - płyta jest świetna! W skali dziesięciopunktowej dostaje dziewięć i pół... (minus pół punktu za żabojadowy bełkot). Ale polecam!!!
Cheers :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz