Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kino. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kino. Pokaż wszystkie posty

18 marca 2010

Alicja w Krainie Czarów



W kinach jest już od prawie dwóch tygodni, długo przeze mnie wyczekiwany film Tima Burtona "Alicja w Krainie Czarów". Dzisiaj (w końcu) udało mi się dopaść do kina i obejrzeć. Ale... Właśnie to "ale"... Może to kwestia wieku - nie wiem, ale nie porwał mnie ten film. Kompletnie nic mnie nie urzekło. Pozostaje jak zawsze cudowny Johnny Depp, ale sam Johnny tam nie pomoże. W sumie gdyby wyciąć tylko te fragmenty, w których występuje Szalony Kapelusznik i sklecić z tego około dwudziestominutowy filmik, mi by to w zupełności wystarczyło. Tak więc, "Alicja" wypada słabiutko... niestety... A! I jeszcze te potworne, czarne brwi Białej Królowej - coś czuję, że będzie to mój senny koszmar przez dobrych kilka tygodni.

Cheers :)

29 grudnia 2009

Na'vi i Pandora czyli "Avatar" Camerona!


Od światowej premiery "Avatara" w kinach minęło dokładnie jedenaście dni (w polskich kinach - od czterech dni), a już film ten podbija serca tysięcy ludzi.

Powstała od początku do końca wyłącznie w wyobraźni historia, której przeniesienie na duży ekran pochłonęło 230 milionów dolarów zachwyca pięknymi kolorami i magicznym światem Pandory. Na 160 minut wchodzimy w ten magiczny świat poznając tubylczą rasę Na'vi - niezwykle pięknych niebieskich człekokształtnych istot. Na'vi żyją w zgodzie z naturą, nie zabijają niepotrzebnie, szanują świat w którym żyją gdyż są z nim duchowo zjednoczni. Jednak równowaga w tym hipnotyzującym świecie zostaje zburzona przez... ludzi. Chciwi na pieniądze są w stanie zniszczyć wszystko co stanie na ich drodze, przeszkadzając w osiągnięciu celu...

Film ten ma potężne pro-ekologiczne przesłanie. Pokazuje nas, ludzi takich jakimi na prawdę jesteśmy - egoistycznych, materialistów, bezwzględnych. Na Pandorze dochodzi do walki o ocalenie planety, o ocalenie całych populacji niezwykłych zwierząt i roślin jakie tam żyją. 

Może i w obsadzie nie ma wielkich gwiazd Hollywood, ale może i lepiej. Dzięki temu mamy okazję rzeczywiście poznać bohaterów. Jednakże technika i precyzja z jakim wykonana jest każda scena tego filmu, czyni z każdego kadru małe dzieło sztuki. 

Polecam każdemu! Nie czekajcie na wydanie DVD - warto wydać te dwadzieścia parę złotych i cieszyć oko i duszę pięknym obrazem i znakomitym dźwiękiem.

Jak już o dźwiękach mowa, należy zwrócić tu uwagę na fenomenalny soundtrack stworzony przez Jamesa Hornera, który dodaje tej wspaniałej krainie magii... 

Cheers :)

9 października 2009

Przypadkowy mąż


Pytanie: Jak bardzo porady miłosne mogą zniszczyć komuś życie? Odpowiedź: Bardzo.

Wszystkiego o tym, możesz się dowiedzieć z filmu "Przypadkowy mąż" (reżyseria Hugh Wilson , Griffin Dunne), gdzie miłosnych porad swoim słuchaczom udziela Dr Emma Lloyd (Uma Thurman). Kolejna komedia romantyczna na ekranach kin, na którą... szkoda tych 15 złotych za bilet.

Oglądasz zapowiedź i myślisz sobie: "Fajna obsada w filmie! Uma Thurman, Colin Firth i Jeffrey Dean Morgan! Super!" Otóż to. Myślisz sobie, robisz sobie nadzieje, idziesz na film i wielkie rozczarowanie... Może tylko ja tak mam, ale Umę wolę oglądać w filmach typu "Kill Bill" kiedy jednym kopnięciem załatwia dwudziestu chińczyków, niż w komediach romantycznych bo na komedię, Thurman ma za mało wdzięku i jest nieco sztywna... Jeffrey Morgan ratuje się tam jedynie wyglądem bo miło na niego popatrzeć. Pozostaje jeszcze jakaś nadzieja w Colinie, ale tu niestety spotyka nas największe rozczarowanie, bo rola jest... hmm... okropna. Firth jest w tym filmie nijaki... Facet kompletnie bez charakteru. Jedynie cudowny akcent pozostaje bez zmian. 

Tak więc, film jest nudnawy (trzeba było się popcornem porzucać żeby rozruszać atmosferę) i bez jakiegoś większego humoru... Najlepsze sceny to chyba Uma Thurman na kompletnym gazie w pubie pełnym facetów. 

Jak już chcecie iść do kina na film, nie idźcie na to... Wybierzcie coś ciekawszego (np. "Bękarty Wojny"). A jeżeli koniecznie chcecie akurat TEN film obejrzeć to ściągnijcie go skądś, albo poczekajcie na premierę DVD. Pewnie za jakieś trzy miesiące będzie go można kupić jako dodatek do "Naj" albo "Pani Domu". Reasumując, nie polecam...

Cheers :)

7 października 2009

Brzydka prawda


Mówi się, że istnieją trzy prawdy: cała prawda, też prawda i gówno prawda. Teraz dochodzi do nich czwarta prawda - brzydka prawda. 

Chociaż jakby na to nie patrzeć, prawda w większości przypadków jest brzydka i wolimy jej nie znać, no bo po co uprzykrzać sobie jeszcze bardziej życie...

Ale mniejsza o to, bo o filmie miało być. Tak właśnie "Brzydka Prawda" to komedia romantyczna w reżyserii Roberta Luketica. Film opowiada o producentce porannego programu (w tej roli śliczna Katherine Heigl), która szuka swojego "pana idealnego", ale odstrasza facetów tekstami o wodzie kranowej i tym podobne... Przez nowego korespondenta (nieco szowinistycznego - w roli Gerard Butler), który chce jej udowodnić, że jego teorie na temat związków są prawdziwe, zostaje wplątana w dziwne eksperymenty, które mają jej pomóc usidlić faceta. 

Ogólnie rzecz biorąc komedia jest świetna! Pełna humoru! Uszczypliwe teksty Mike'a (Butler) są genialne! Na prawde można się na tym filmie pośmiać - dawno się tak w kinie nie śmiałam. Polecam film wszystkim, nie tylko kobietom, którym sama obecnośc Gerarda Butlera wystarczy, ale także facetom! Katherine Heigl i pieprzne żarciki na sto procent się im spodobają.

To na tyle. Idźcie do kina i oglądajcie! Ale nie kupujcie nachos... nie...

Cheers :)